Małe rączki lubią przewracać karteczki, ciekawe
wszystkiego oczy lubią patrzeć na obrazki - dobrze jest gdy wszystko w książce
pozwala Dziecku na spełnianie tych zachciewajek. Zachciewajek jakże cennych, bo
rozwijających. M. uwielbia książeczki (to nic, że najbardziej te wyciągnięte z
biblioteczki rodziców), uwielbia przewracać kartki, wracać do swoich ulubionych
ilustracji, "opowiadać" co na nich widzi. Mniej lubi skupiać się na tekście -
stąd lepsze dla nas, na początek krótkie wierszyki. Skuszeni tymi krótkimi
formami bajkowymi sięgnęliśmy po sprawdzone wcześniej (w wydaniu Wydawnictwa
Skrzat) wierszyki Juliana Tuwima. Nie było obawy, że coś będzie nudne dla M., bo
chodziło głównie o ilustracje. Była natomiast obawa co do sztywnych kartek, bo
choć te przeznaczone są dla małych dzieci, nie są lubiane przez M. Faktycznie -
nie ogląda się takiej książeczki przyjemnie - te kartoniki sklejają się, trudno
je rozdzielić, duży format książeczki jeszcze to utrudnia ... ale to akurat
zależy od upodobań. Ilustracje w naszych nowych wydaniach Zielonej Sowy
autorstwa Marcina Południaka może nie zachwycają, ale nie straszą też jakoś
specjalnie. Natomiast - co dla mnie istotne - nie uczą zbyt wiele.